Za co nas pokarało tą menopauzą?
Całe życie z miesiączką, porody, połogi, problemy z karmieniem i potem na koniec męki z przekwitaniem... szczerze mówiąc, czasem nie znoszę być kobietą pod tym względem. Dlaczego natura nas tak urządziła, a faceci mogą funkcjonować bez takich rewolucji do późnej starości? Co o tym sądzicie?
A ja si e cieszę, że wchodzę w ten okres, zawsze miałam bolesne okresy i za późno się zdecydowałam na wkładkę. Teraz mam wkładkę a do tego stosuję HTM, mam 50 lat i czuję się bardzo dobrze :)
ja pocieszam się tym że jak przejdę menopauzę to skończą się okropne obfite miesiączki .. ja chyba wolę uderzenia gorąca, szumy uszne i te inne , byle się miesiączki skończyły !!!! też macie taki problem z obfitym krwawieniem ?
Przykre jest też to że menopauza to proces fizjologiczny i dotyczy wszystkich kobiet ...(!) a słowo menopauza jest jakby zakazane , to znaczy ze nie można tak po prostu powiedzieć że " "źle się czuję bo jestem w okresie menopauzalnym" bo każdy facet popatrzy jak wariatkę ...
Też mnie to frustruje, a nabardzuej mnie wkurza jak facet mi mówi, że przecież to nie choroba. Ciekawe co by było jakby oni przechodzili menopauzę, jak oni przy katarze są ciężko chorzy wręcz umierający😪
Powiem Ci szczerze, że ja też kiedyś miałam takie myśli – że to jakaś „kara” za bycie kobietą. Bo faktycznie: miesiączki, ciąże, połogi, a potem jeszcze menopauza… brzmi jak maraton bez mety. W artykule pt. Czy menopauza to biologiczna „pomyłka”? przeczytasz o tzw. hipotezie babci W dużym skrócie: naukowcy uważają, że menopauza to nie „błąd natury”, tylko coś, co mogło nam… pomóc przetrwać jako gatunkowi. Chodzi o to, że kobiety po zakończeniu płodności mogły wspierać swoje dzieci i opiekować się wnukami – a to zwiększało szanse, że kolejne pokolenia przeżyją. Czyli zamiast ryzykować kolejne ciąże (które kiedyś były bardzo niebezpieczne), „inwestowały” w rodzinę i przekazywanie wiedzy. Trochę to odczarowuje menopauzę – nie jako koniec kobiecości, tylko zmianę roli. A co do facetów… no cóż, natura nie jest sprawiedliwa 😉 Ich organizmy po prostu inaczej się starzeją i nie mają tak ostrej granicy jak my. Ale to wcale nie znaczy, że „mają lepiej” – tylko inaczej. Nie zmienia to faktu, że objawy menopauzy potrafią dać w kość i mamy prawo się wkurzać. Ale dla mnie myśl, że to nie „kara”, tylko część naszej biologicznej historii, trochę pomaga spojrzeć na to łagodniej.