Menopzauza a nietrzymanie moczu
Cześć dziewczyny, długo zbierałam się, żeby o tym napisać, bo wstyd robił swoje, ale stwierdziłam, że w czasie menopauzy musimy się nawzajem wspierać i zdejmować tabu z tematów, o których rozmawia się tylko szeptem. Od jakiegoś czasu zmagam się z nietrzymaniem moczu. Zaczęło się całkowicie niewinnie, od kilku kropel przy mocniejszym kichnięciu, kaszlu czy głośniejszym śmiechu, ale z czasem stało się to na tyle uciążliwe, że zaczęłam bać się wyjścia na dłuższy spacer bez wcześniejszego upewnienia się, gdzie po drodze znajdują się toalety. Czułam się po prostu bezsilna. Na szczęście w końcu przełamałam się i trafiłam do fizjoterapeutki uroginekologicznej, która uświadomiła mi, jak wiele kobiet przechodzi przez to samo i jak ogromną różnicę potrafią zrobić odpowiednio dobrane ćwiczenia, nauka prawidłowych nawyków oraz opieka lekarska. Jeśli któraś z Was też cicho z tym walczy i przekonuje sama siebie, że „tak już musi być na starość”, to pamiętajcie, że nie jesteście w tym same, to żaden powód do wstydu i naprawdę można odzyskać dawny komfort oraz pewność siebie, wystarczy zrobić ten pierwszy krok i zasięgnąć rady specjalisty.
Renia ja tez to mam :). Pojawiły mi się w maju tego roku i to byl bezposredni powód intensywnego szukania pomocy. Nie mialam porodu naturalnego, ani jego próby ( zaplanowane bylo Cc z wyprzedzeniem), nie mialam wysiłku fiycznego żadnego znaczacego. Po prostu z braku estrogenow w cewce moczowej. Mi sie sączy kropelkami, nie jestem pewna czy po mikcji czy cały czas. Generalnie jeszcze tego nie ogarnęłam. Właściwie po każdym siusianiu myje sie, albo wkładam na majtki odrobinę papieru gdy jestem w innym miejscu niż dom. Czekam na wizytę u uroginekologa i szukam fizjoterapeutki. Urologicznie raczej ok, przeplyw mam splaszczona krzywą, dalsze badania bede robic po fizjoterapeucie. Wierzę w cwiczenia miesni dna miednicy tylko jeszcze nie mialam instruktażu. Zabiegi operacyjne sa tez mozliwe, ale zostawiam to na pozniej. Czekam jeszcze na działanie miejscowe estrogenow i trening.
Dzięki za odpowiedź ;-) To rzeczywiście zaskakujące, bo ja miałam 2 porody siłami natury, przy czym pierwszy mega ciężki z wypychaniem córki na siłę łokciami przez położną, więc myślałam, że to od tego, ale jak widać na Twoim przypadku, niekoniecznie. Trzymam kciuki, abyś szybko opanowała temat i wróciła do pełnego komfortu w tym zakresie, bo to bardzo ważne.
Tu na bank przez menopauzę :), a nie inne przyczyny. Daję miejscowo estrogen, podobno ok. 6 miesięcy potrzeba.
Kochana, dziękuję Ci z całego serca za ten wpis i za ogromną odwagę, bo poruszyłaś temat, o którym wciąż mówi się zdecydowanie za mało! Wiele z nas po cichu zmaga się z dokładnie tym samym problemem, czując osamotnienie i wstyd. Twoja historia to piękny dowód na to, że przełamanie bariery milczenia i wizyta u fizjoterapeutki uroginekologicznej czy ginekologa potrafią całkowicie odmienić komfort życia, dlatego mam ogromną nadzieję, że Twój post doda otuchy innym dziewczynom i pchnie je do zrobienia tego pierwszego kroku. Dziewczyny nie dajmy sobie wmówić, że obniżenie jakości życia na skutek nietrzymania moczu to coś, z czym musimy się po prostu pogodzić! Ściskam Cię mocno i jeszcze raz dziękuję, że tworzysz z nami przestrzeń pełną empatii i wzajemnego wsparcia.